Opowiem wam dziś drogie dzieci historyjkę o pewnym księdzu-idiocie, o którym już wspomniałam przy Jaśku.
A więc ksiądz ten przyszedł ten do naszej szkoły w tym roku. Nie znał więc naszych imion co nie? W takim razie zadał na zadanie, nauczyć się czegoś o swoim patronie. Moją patronką jest św. Aniela Merici, a zdarzyło się akurat, że mój tata napisał o niej książkę. No i przyniosłam tę książkę do szkoły. Wprawdzie wiedziałam, że ksiądz jest niekumaty, ale myślałam, że czytając książke się skapnie jak mam na imię. Ale nie. Po prezentacji książki, ksiądz zapytał mnie jak mam na imię. Muszę przyznać, że byłam w niemałym szoku po tym pytaniu więc powiedziałam:
" Mam na imię jak moja patronka, a na nazwisko jak mój tata?
Ksiądz po parunastu sekundach wydedukował, jak się nazywam. Parę razy wypowiedział moje imię i nazwisko a potem wykrzyknął na całą klase:
"ANIELA? Aniela? Ty nie jesteś Aniela! zaraz ci udowodnie, że NIE JESTEŚ ANIELA!!!!
I tak się ze mną kłócił przez kilka minut aż w końcu sprawdził w dzienniku wiarygodność moich słów ale i tak był wielce obrażony.
Taka sytuacja pojawiała się również między innymi osobami ale w np. jak się czyjeś nazwisko albo czy ma się siostrę. Ale to moja historia zapoczątkowała erę kpin (zasłużonych!) z księdza.
PAPA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz